Samotność

Przyzwyczajenie druga naturą człowieka. Nigdy nie miałam okazji utwierdzić się w przekonaniu co do słuszności tych słów.
A sposób, w jaki to sprawdziłam był niezwykle prosty, a mianowicie chodziło o sport. Zawsze byłam wysportowaną, aktywną osobą. Pewnego dnia poza rekreacją postanowiłam rozpocząć kompleksowy trening, od deski do deski chciałam przerobić jeden program treningowy. Udało mi się spełnić ów postanowienie, jednak było to dla mnie wybitnie uciążliwe. Pamiętam, że wówczas wiele osób ze sportowego środowiska mówiło mi, że początki są trudne, ale po miesiącu się przyzwyczaję. Gdzieś też wyczytałam, że właśnie po miesiącu nasz umysł zaczyna przyswajać pewne rzeczy jako nawyki.
W moim przypadku reguła absolutnie się nie potwierdziła.
Przechodząc jednak do meritum, człowiek jest istotą stadną. Ja również zawsze byłam towarzyska, nie byłam niesamowicie społeczną osobą, jednak starałam się zachować harmonię i dzieliłam swoje życie na sfery, w których znakomicie się odnajdywałam. Czas na relaks, czas dla siebie, czas dla znajomych. Harmonia, ot co.
W pewnym etapie życia zaczęło do mnie docierać, że ludzie się alienują. Zaczęłam zauważać te zjawisko wkraczając w dorosłe życie. Uderzyło mnie to, że osoby wśród których przebywałam nie odczuwały potrzeby lojalności względem drugiej osoby.
Zrozumiałam, że każdy stara się pozostać neutralny i zmierzać tylko i wyłącznie za swoim interesem. Zauważyłam, że ludzie z mojego otoczenia zaczęli chadzać samotnie do miejsc, które zawsze uznawałam za te, do których przychodzi się w celu obcowania z ludźmi. Na przykład kino. Dla mnie samotny seans był czymś niewyobrażalnym i zupełnie mijającym się z celem. Powstała wokół nich aura niezależności, wręcz niedostępności. Nie mogłam i wciąż nie mogę pojąć dlaczego tak się stało.
Jestem osobą niezwykle sentymentalną i chciałam mieć łapiące za serce wspomnienia z czasów młodości, a tymczasem wszystkie pozytywne momenty były zastępowane goryczą, z którą nie mogłam sobie poradzić.
Zjawisko samotności jest w dzisiejszych czasach powszechne. Znam wielu samotnie żyjących mężczyzn po przejściach. Rzecz, którą zauważyłam zacieśniając z nimi relacje była dla mnie zaskakująca.
Ci mężczyźni byli również przepełnieni goryczą, niezadowoleniem, ogólnym zawodem, jednak tkwili w bezgranicznej akceptacji względem swojej codzienności. Co więcej, nie byli otwarci na zmiany. Wręcz przeciwnie. Zawsze zastanawia mnie, czy to przyzwyczajenie, czy lęk przed kolejnym zawodem powstrzymuje ich od zmian?
Niegdyś bliska mi znajoma powiedziała, że powinnam się przyzwyczajać do samotnych wypadów do kina, do samotnego bywania w barach, samotnych wyjazdów wakacyjnych, bo dorosłe życie na tym polega. Czy aby na pewno tak jest?

3 thoughts on “Samotność

  1. Samotność jest wbrew naturze człowieka. Ja również nie potrafię wyobrazić sobie samotnego seansu.
    Ludzie stają się coraz leniwsi. Żeby poznać ludzi trzeba podjąć jakiś wysiłek, wyjść z domu. To nie jest proste i trzeba to pokonać. Duży wpływ ma na nas także to, z czym obcujemy. Na przykład ja byłem dzisiaj na jednym z wielu portali ze śmiesznymi obrazkami. Z wielu z nich wypływał przekaz:”Po co iść się z kimś spotkać, jak można żreć pizze i oglądać filmy w domu”.
    To bardzo przykre, ale samotność staje się symbolem naszych czasów. Jesteśmy coraz bliżej ludzi niesłychanie odlaegłych, w internetach kontaktujemy się z każdym. Tymczasem jesteśmy coraz dalej od ludzi nam bliskich, znajomych.

    Bardzo podobają mi się twoje przemyślenia, są bardzo podobne do moich. Imponuje mi także sposób, w jaki jesteś w stanie przekazać je na blogu.
    Miłego dnia!

    1. Brakuje mi osoby do swobodnej wymiany myśli, takiej jak obecna z Tobą.
      Jest mało ludzi, których zajmują podobne kontemplacje, większość nie myśli o rzeczach o których piszę, tylko zwyczajnie uznaje je za istniejące, których się nie neguje, tylko po prostu z nimi współgra.
      Trafna uwaga z przekazem płynącym wprost z internetowych memów, stron. Muszę przyznać, że bardzo mnie ucieszyła Twoja odpowiedź na mój wpis, nie zwróciłam uwagi na wiele rzeczy o których wspominasz.
      Z reguły nie lubię generalizować, ale w dzisiejszych czasach można by dokonać śmiało podziału na młodych ludzi „typowych”, uznawanych za tych „złych”, przechodzących przez naturalny tok rozwoju tzn. eksperymentujących z alkoholem, popalających papierosy, doprowadzających do nieodpowiedzialnych zachowań i tych, którzy izolują się od świata zewnętrznego zakładając słuchawki, siedząc w domu oglądając seriale. Również zdarzyło mi się kiedyś walczyć ze swoją naturą, byłam po tej drugiej stronie, trzymając w ręku telefon i pisząc na Twitterze o każdym swoim kroku. Na tym portalu również panowało przekonanie o wyższości tego typu zachowań nad klasycznymi wybrykami nastolatków.
      Ostatnio do myślenia dał mi świeżo wydany teledysk Eda Sheerana do piosenki „Castle on the Hill” (zapewne kojarzysz), gdzie autor wymienia etapy w swoim życiu, w których nawiązywał przyjaźnie i je tracił. Wspomina też o sprawdzaniu swoich granic, typowego dla młodego wieku. Pod wspomnianym teledyskiem pojawił się komentarz, który utkwił mi w pamięci. Pochodził on od dziewczyny, która stwierdziła, że ma 17 lat i nie miała nigdy styczności z przeżyciami, które wymienia wokalista. Czyżby wkraczała nowa era?
      Życzę Ci miłego wieczoru i jeszcze raz dziękuję za poświęcenie uwagi moim refleksjom.

  2. Jestem mocno zaskoczona tym, co napisałaś. Szczerze, to nie zauważyłam w ludziach tendencji do bycia samemu… A może po prostu przyciągam ludzi innych od tych, których opisałaś? Wszystkie osoby obecne w moim życiu chcą aktywnie brać udział w życiu innych. Jeśli stają się mniej dostępne, to dlatego, że mają rodziny. To dotyczy np mnie- odkąd mieszkam z mężem i synkiem to oni są moimi planami numer jeden. Nie oznacza to jednak, że się izoluję, albo że inni izolują się ode mnie. Kurcze, zaintrygowałaś mnie i osoba z komentarza powyżej również.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>