Powrót do korzeni

Dawno mnie tu nie było. Powodem był rzecz jasna fakt, że dobrze powodziło mi się w życiu. Ukończyłam liceum, zdałam maturę, dostałam się na studia. Poznałam chłopaka. I tu właśnie nastąpił początek katastrofy. „Katastrofa” to zbyt jednostajne określenie, bo jak zwykle z tego krótkiego związku wyniosłam wiele lekcji na temat mojej osobowości i moich oczekiwań. Jestem też odrobinę zdezorientowana, ale myślę, że w gruncie rzeczy pierwsze konkluzje mają jakikolwiek sens.
K wydawał się być idealny. Po moich wcześniejszych doświadczeniach damsko męskich uznałam, że nie będę spotykała się z facetami po szkołach zawodowych, bez ambicji. Mam na tym tle swego rodzaju kompleks i mimo tego, że zdaję sobie sprawę z tego, że istnieje wiele takich związków i w dzisiejszych czasach nie jest to mezalians, to u mnie wywoływało to swego rodzaju agresję i ciągłe próby wpłynięcia na tę drugą osobę, by zmieniła swoje nastawienie do życia. A rzecz jasna nie prowadzi to do niczego dobrego. K studiował 2 kierunki. Chodził na siłownię, do tego pracował. Pochodził z zamożnej, stabilnej rodziny z zasadami. Powodowało to u mnie minimalny dyskomfort, ponieważ w jego domu brakowało mi rodzinnej, ciepłej atmosfery, którą zastąpiły kalkulacje finansowe i ciągła, niekończąca się praca.
K przedstawił się jako mężczyzna zdecydowany, ambitny, pewny siebie. Miał na siebie pomysł, plan i dążył do tego, by go realizować. Jednak po drodze ze mnie zrezygnował.
Myślę, że nie był świadomy tego, że decydując się na związek trzeba odciąć kolejny kawałek czasu i przeznaczyć go na tę drugą osobę. Był sfrustrowany tym, że nie był na siłowni, zawalał po drodze mnóstwo spraw, wisząc ze mną na telefonie z ciągłym pytaniem na ustach „czy załatwiłeś…?”. Niezorganizowany, wiecznie spóźniający się, nie szanujący cudzego czasu. Zawsze powtarzał, że ma ogromne ego. Tak było. Szkoda tylko, że to ego zaważyło na naszej wspólnej przyszłości.
Refleksje? Uświadomiłam sobie, że bycie z drugą osobą nie jest oparte o to, czy ta druga strona ma melancholijny, stonowany temperament, czy jest tak bardzo charakterna jak my. Czy lubi te same rzeczy, co my, czy wydaje bezmyślnie pieniądze, czy chorobliwie je oszczędza.
Wspólne szczęście to wytrwałość. Potrzebuję faceta, który by mnie walczył, pokazał mi, że jak powiem ‚nie’, to on powie „tak” i koniec. I, że nie wyjdzie dopóki nie wyjaśnimy sobie tego, a tego. Rozstania biorą się z separacji. tzw. „czasu do przemyślenia”. Jestem typem osoby, która jest nade wszystko szczera i autentyczna. Nie każdy chce się z tym skonfrontować. I tak przebiega mój powrót do korzeni. Znów te same osoby, przyjaciele, którzy pozostaną ze mną na zawsze. Ci, którzy unikają rad, ale zawsze słuchają. Tak bardzo różni ode mnie. Mam w nich oparcie, mimo tego, że gdy wkraczam w kolejną znajomość oddalamy się od siebie. Nie oceniają, nie pocieszają. Po prostu słuchają. Jak drzewa. Idąc tropem metafory korzeni. Jak drzewa, które pozwalają nam się o siebie oprzeć i chronią nas w przed słońcem. Doceniam ich. Naprawdę ich doceniam.

2 thoughts on “Powrót do korzeni

  1. Dobrze, że wróciłaś. Dzięki temu natknęłam się dziś w pracy na przerwie na Twojego bloga. W pierwszym poście pisałaś, że nie chcesz zdradzać swojego wieku. Psst- matura to dość duża podpowiedź :D Haha

    1. Wiem, wiem, świadomie pozwoliłam sobie na tego rodzaju zabieg ;) uznałam, że z racji tego, że zależy mi na jak największej autentyczności moich tekstów i jak najdokładniejszym przekazaniu tego, co czuję, pominięcie tego typu istotnych wydarzeń z mojego życia byłoby niewłaściwe ;) poza tym…psst, nie każdy zaglądnie na bloga od początkowego posta i skonfrontuje to z tym ostatnim :D cieszę się, że tak wciągnęła Cię moja ‚lektura’ i już parokrotnie odniosłaś się do moich rozsterek uzewnętrzniając się na swój sposób. Obecnie spoglądam na Twój wpis o miłości i nie tylko ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>